Cześć, to znowu ja, Fortuna. Tyle że ta nazwa nie jest aktualna ;). Może niektórzy wiedzą, może nie, nie mam już od paru miesięcy konia. Jest teraz po drugiej stronie i bawi się z Gadem w berka... Ale to przeszłość. Zaczęłam nowy rozdział w moim życiu. Tymczasowo dzierżawię klacz o imieniu Huzarka. Jest to klacz wlkp, pomieszana dodatkowo z folblutem. Fajna mieszanka, prawda? :) No, fajnie się nam pracuje, choć Huzara ma dopiero 5 lat. Czasem bryknie czy podgryzie, ale poza tym jest w porządku ;). Chwilowo nasze największe osiągnięcie to metr z kawałkiem. Dość dużo, jak na takiego młodziaka. Ale żeby nie było hejtów, to od razu mówię:
Nie zrobiłyśmy tego specjalnie! Klaczka moja ukochana się spłoszyła ptaka xD. No i przeskoczyłyśmy przez ogrodzenie padoku c":. Hehe. A tak z premedytacją to 90 cm. To nieźle, co nie? :)
Na razie na pewno nie kupię żadnego konia, bo... Em, nieważne. Na razie po prostu nie.
Cóż, zapraszam do komentowania, w przyszłym tygodniu zrobię fotki :D.
Pozdrawiam!!
Szkoda, że tak wyszło z poprzednią kobyłką... Powodzenia w pracy z Huzarką :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam!
Dziękuję :D Przyda się :p
UsuńTeż życzę powodzenia ;) Tak się składa, że i ja pracuje z młodą klaczą (małopolska, dopiero co skończyła 6 lat). Nasz rekord to 105 cm, ale w tym roku bierzemy się za robotę, więc kto wie jak jeszcze skoczymy ;)?
OdpowiedzUsuńŻyczę samych udanych treningów.